niedziela, 25 stycznia 2015

Najpierw masa, potem rzeźba-Julka w krainie zupy krem, słoiczków dla dzieci(Gerberki najlepsze) i płatków owsianych, oraz kaloryfer

Cześć!
Wiele dziewczyn uważa, że są za grube i chce schudnąć. Ja mam całkowicie odwrotny problem-wciąż mam wrażenie, że jestem za chuda, za mało ważę. To drugie jest prawdą i nie wiem, czy się zmieni, bo ponoć to wina genów.
Ostatnio zadowolona ze swojej wagi byłam w wakacje-pokazała wymarzone 45 z hakiem. Od robienia bilansów w szkole, na widok wagi mam odruch wymiotny...
Jem normalnie, czasem nawet trochę więcej. Raz jest te wymagane 2000 kalorii, innym razem ciut więcej, zazwyczaj przed miesiączką, a czasem ciut mniej, bo nie zawsze jest się głodnym, a moi rodzice do jedzenia nie zmuszają, u nas w rodzinie to przywilej babci ;).
Wracając do tematu, waga szkolna pokazała 40kg. Załamałam się...
Ale oczywiście przed pielęgniarą uśmiech na usta, jest okay, jakoś smętnie wytłumaczyłam, że w mojej rodzinie większość osób jest bardzo szczupła. Zmarszczyła brwi i oznajmiła, że przy moim wzroście to spora niedowaga.
To wkurzające, kiedy dookoła pytają 'Ty coś jesz w ogóle?' ; 'Nie masz anoreksji?'. W mojej starej szkole, kiedy przychodziłam do pielengniarki, bo np.bolał mnie brzuch-mówiła, że to przez tą niedowagę. Ale co ma masa ciała do bóli miesiączkowych?!
Z drugiej strony całkiem fajnie być szczupłą. Zauważyłam, że wiele moich rówieśniczek ma kompleksy właśnie przez wagę, niektórym trudno zrzucić te 'zbędne' kilogramy.
Według miary francuskiej, kobieta powinna ważyć 10 kilo mniej niż ma dziesiątek centymetrów. Czyli skoro mam 163, powinnam ważyć 53 kg. Ehh... Raczej nie wyobrażam sobie ważyć tyle przy moim wzeoście i budowie ciała, byłabym raczej zwalista...
Natomiast miara polska do reszty zrujnowała moje stosunki z wagą.
Przeciętna Polka, według tej miary, powinna ważyć 5,5 kilo mniej...
Miałabym ważyć  57,5 kg?!

Miałam znajomą, która w szóstej klasie podstawówki ważyła 67 kg, przy wzroście 149cm. Do niej się nie czepiali, do mnie tak. A przecież podobno nadwaga jest groźniejsza.
Od zawsze miałam wystające kości biodrowe, widoczne żebra.
Teraz żeber już nie widać, nawet jak wciągnę brzuch, na którym pojawiają się (przy siadaniu) małe fałdki ale to chyba znane innym dziewczynom ;)) . Kości wystawały ostatnio tylko rano, kiedy przez noc spaliłam kalorie (tak, sen odchudza), teraz prawie ich nie widać, zaokrągliłam się ładnie, zrobiło mi się wcięcie w talii, dość głębokie (belly dance zrobił swoje!! :D). Jedyne co mnie denerwuje i martwi to moja wrodzona deskowatość i cera trądzikowa.

 Nawet się sobie podobam. Nie zmienia to faktu, że biust to (a jakże!) tkanka tłuszczowa, więc trochę jeszcze by mi się przydało. Chce ktoś pożyczyć? Oddam jak tylko zadziała ! ;) Albo zatrzymam, co wy na to? Wujek Google i wszystkie mądre wyrocznie w postaci forów, rozpływają się nad tym, jaka to niedowaga jest groźna, że wychudzenie, że pewnie jestem chuda jak patyk, a to nie jest prawda, wiele dziewczyn nawet starszych wygląda szczuplej niż ja. Dietetycy każą jeść zupki kremy, takie zmiksowane z jogurtem najlepiej, bo zdrowszy. A nie prościej byłoby pójść do marketu i kupić zapas słoiczków dla dzieci, a potem stopniowo się nimi tuczyć? Skład prawie ten sam, konsystencja indentyczna, a po zjedzeniu trzech takich porcyjek, wydęty brzuch gwarantowany. 



Tak czy owak mama wykazała się-zrobiła kalafiorową i zmiksowała ją specjalnie dla mnie z jogurtem greckim. Pychaaa... Tylko po pięciu łyżkach miałam dość, a fora kazały jeść te zupki na potęgę. Wspomnienie tej ciężkości i mdłości po kalafiorowej, sprawia, że nienawidzę kalafiorów. No to spróbujmy z kremem z pomidorów i papryki, ponoć wyśmienity. Pyszny, owszem, ale chyba lepiej dodać go do makaronu np.penne, zrobić z nim spaghetti, bo z nim smakowałby lepiej. Brokułowa! Brokuły w postaci brokułów są okay, zupka przypomina właśnie te słoiczki dla dzieci, a smakuje nie powiem, że źle, bo smaczna. Tylko te wszystkie kremy są tak gęste, że aż stają w gardle, a potem mam wrażenie, że muszę dziesięć razy przełknąć, albo wlać w siebie litr wody, żeby zupa znalazła się w żołądku...
Czyli zupy-kremy odpadają.

"Encyklopedia Nastolatki", mówi 'Jedz duże śniadania.' Droga Encyklopedio, ja nie mam czasu. W domu zdążę zjeść michę płatków i biegiem do szkoły! A że przerwy krótkie, to częśc mojego śniadania staje się obiadem, dlatego noszę po sześć kanapek. Podjadam sobie, a to jabłuszko podbiorę Aneczce, a to inna koleżanka chrupkami poczęstuje, a to może da kawałek drożdżówki, a to paluszka... Wspinaczką po schodach skutecznie spalam to, co zjem i to mnie irytuje. Chyba nakleję sobie na bluzkę kartkę "Próbuję przytyć! Nie mogę spalać kalorii za szybko", może wtedy zaczną mnie nosić :3
Encyklopedia każe się też ruszać. Sport to moja zmora, a w-f z naszym nauczycielem to istna męczarnia. Brzuszki, brzuszki, brzuszki! "Będziecie mieć obwisłe brzuchy!" Czasem korci mnie, żeby powiedzieć mu, żeby może  pokazał swój, skoro jego brzuszki są takie skuteczne, a nasz wuefista ma brzuch jak po dwóch ciążach ( powołuję Anię na świadka, bo była wtedy ze mną na basenie i sama widziała). Mój brzuch jest płaski, kaloryfera nie potrzebuję. Lubię biegać, ale nie mogę, bo mam problemy z sercem. Z pływaniem jest tak samo, dlatego przestałam trenować, mimo że kiedyś jeździłam na zawody. Męczę się dwa razy szybciej :/.
Wreszcie, zdesperowana śięgam po książkę z lat bodajże 80-tych pt." W cztery oczy", gdzie każą jeść magiczną sałatkę na trądzik, robić parówki(maseczki w sensie że), a żeby przytyć-jeść dużo nabiału, produktów zbożowych, przed snem pić osłodzone mleko.
Uroczo.
Magiczna sałatka działa, jest pyszna, lekka i niskokaloryczna, maseczki parowe zresztą też. Do mleka przed snem jakoś nie mogę się przekonać.
A oto i przepis na magiczną, cudotwórczą sałatkę:



Wieczorem wsyp na głęboki talerz trzy płaskie łyżki płatków owsianych, zalej mlekiem (trochę mniej niż pół szklanki). Dodaj kopiastą łyżeczkę miodu, albo trzy płaskie cukru. Rozmieszaj, przykryj pokrywką i zostaw na noc. Rano utrzyj na grubej tarce duże, kwaśne jabłko. Możesz dodać kilka kropel soku z cytryny, możesz dodać orzechu, albo sezonowe owoce np. truskawki. Po zjedzeniu sałatki będziesz syta aż do obiadu. Jest to również sałatka odchudzająca :))


Tak więc zostawiam was pod opieką cudotwórczej sałatki i pędzę na poszukiwania nowych sposobów na przytycie ;)
Smacznego!


Jula

czwartek, 1 stycznia 2015

Być piękną=być jak one?


      Obrzucasz swoje lustrzane odbicie krytycznym spojrzeniem; nie podoba Ci się Twój nos, oczy też mogłyby być inne, o ustach nie wspominając. A te Twoje włosy... Splątane na końcach, kręcące się pod wpływem wilgoci, zresztą bez wilgoci też, czasem oklapnięte z jednej strony, kiedy indziej jak siano, nieokiełznane, nigdy nie chcą się układać tak jak Ty to sobie zaplanujesz. Okropieństwo, zwłaszcza kiedy się przetłuszczają! I te piegi... Istny koszmar! Wyskoczył Ci pryszczyk? Pewnie mały, maciupeńki, prawie go nie widać. Co?! Toż to pryszczydło nie mała krostka! A jak szybko rośnie! Już ma rozmiar małego arbuza, a co dopiero będzie potem! Nad górną wargą masz jasny, drobny meszek? Tragedia! Jeszcze Ci tylko brody brakuje i wezmą Cię do cyrku. Fałdka na brzuchu? Boże jakaś ty spasiona! Nic tylko wystawić  Cię w jakiejś muzealnej gablocie: " Nastolatkus- Grubasus -Pryszczyllus- Obrzydliwus " ku uciesze  towarzystwa.
      Wpisujesz w przeglądarkę "ładna nastolatka". Wyświetlają się zdjęcia istnych ideałów-perfekcyjnie obcięta grzywka, najczęściej na bok, długie, lśniące włosy, zero wyprysków, delikatne rumieńce na ślicznie opalonej buzi, prześliczne duże oczy, rzęsy umalowane tak, że wyglądają jak naturalne, prawie nie widać tuszu, kreski na powiekach rodem z reklamy e-lainera, szeroki uśmiech, odsłaniający równiuteńkie, śnieżnobiałe zęby, a jaka figura! Retusz? Nigdy! Na pewno są naturalne, tylko Ty jesteś jakimś wybrykiem natury!
      Wracasz przed lustro. Aleś Ty brzydka! Który chłopak by taką chciał?! Jesteś gruba, pryszczata... Mogłabyś grać w horrorze. Albo lepiej nie, bo ludzie na widowni jeszcze by dostali zawału na Twój widok.
     Chwila!
Zauważyłaś, że jakoś żadna z tych dziewczyn nie przypomina którejś z twoich koleżanek? Że wszystkie są tak jakoś przesadnie, wręcz trochę nienaturalnie jak na swój wiek piękne?
Ależ oczywiście, że to nieprawda!
Prawda?
Bo przecież to chyba nie są specjalnie ucharakteryzowane modelki, umalowane tak, żeby wyglądać młodziej, dodatkowo "wspomagane" przez dobrego grafika i jego komputer...
Internet by kłamał?
Czyli założyciele stron z tymi fotkami też?
Nie...
Chociaż, może...
Nie, na pewno nie!
      A Ty? Przecież wczoraj jak ubrałaś ten nowy sweter i swoje ulubione dżinsy, uczesałaś się w koczek, wszyscy mówili, że ślicznie wyglądasz, że Ci zazdroszczą, taka jesteś ładna. To w końcu ładna, czy okropna? Może coś być i ładne i okropne?! Na pewno wszyscy kłamali, a potem się z Ciebie śmiali!
Mama powiedziała Ci rano, że jesteś jej księżniczką. Zaraz, zaraz! Księżniczki są ładne, a ty przecież jesteś okropnie brzydka.
Mama też kłamie?
     Masz ochotę krzyczeć, płakać, najchętniej byś na kogoś nawrzeszczała. Tylko na kogo?
      Miej pretensje do genów. To dzięki nim wyglądasz jak wyglądasz. Twoi rodzice mogą być szczupli, dziadkowie z obu stron też, a Ty możesz być okrąglutka, bo cioteczna prababka miała obfite kształty.
Rodzinka ma niebieskie oczy i jasne włosy, a ty jesteś brązowooką szatynką. Jak nie ich dziecko! Podrzucili Cię? Nie, siostra twojego pra pra pra dziadka mogła mieć kruczoczarne pukle i śniadą karnację. A te oczy? Kiedyś, gdy dziecko miało inny kolor oczu niż wszyscy członkowie rodziny, mówiono, że matka w ciąży "zapatrzyła się" na obcego mężczyznę i dziecko ma jego kolor oczu. Albo, że ktoś źle życzy rodzinie i rzucił urok na maleństwo.
      Tymczasem jest naukowo udowodnione, że wygląd i cechy charakteru przodków wpływają na nasze cechy, czasem w mniejszym, a czasem w większym stopniu.
      Podejdź do lustra jeszcze raz. Zrób wdech, policz do dziesięciu i wypuść powietrze. Spójrz na siebie. Powiedz "Jestem ładna". Powtórz to jeszcze dwa razy. Uśmiechnij się do siebie. Jesteś jedyna w swoim rodzaju, nikt nie jest taki sam [chyba, że masz siostrę bliźniaczkę, która jest identyczna ;)]