Gazetki, modelki, modeleczki, piosenkarki, których jesteśmy fankami, celebrytki...
Tak, to są teraz "wzory do naśladowania". Bo sławne, bogate, a jakie piękne! I jak one to osiągnęły, to ja też chcę! Okay... No to, jak to osiągnęły?
Kiedy Twoja mama była w Twoim wieku, interesowały ją głównie nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Albo inaczej; musiała się wyłącznie uczyć, bo przecież "była młoda", więc czego mogłaby chcieć chcieć?Nie mówię tu o wartościach, które pochwalała po cichu, w gronie koleżanek, tylko o tych, do których musu przywykła.
Nasze babcie miały przerąbane, nie wspominając nawet o prababciach. Żadne tam sukienki, torebki, makijaże. Drewniaki na nogi i marsz do pola!(Zakładając oczywiście, że te drewniaki były)Albo, jeśli w domu dobrze było, do książki i uczyć się! A spróbowałaby powiedzieć "nie."...
My natomiast płaczemy, kiedy rodzice każą przysiąść fałdów przed sprawdzianem, poprawić słabe oceny, albo (O zgrozo!) żądają lepszej oceny z zachowania, mniej weekendów spędzanych tylko i wyłącznie na zakupach. Albo jak zabronią wyjścia na dyskotekę, koncert... Chociaż w sumie wtedy nie płaczemy, tylko po prostu wywrzaskujemy swoje racje i wychodzimy z domu.
Bywają jednak bardziej odporni na wrzask i histerię rodzice, którzy po prostu mówią "nie, bo nie" i tyle. Masz się podporządkować. Tacy rodzice nie zrobią Ci awantury, jeśli jednak wyjdziesz bez ich zgody. Nie... Oni po prostu odetną Ci neta, telewizor, kieszonkowe, może nawet zablokują Ci kartę, jeśli masz własne konto.
Ale, ale, ale! Najbliżsi większości nastolatek są tak zwani rodzice mieszani, czyli łączący w sobie cechy rodziców surowych, luzaków (totalny lajt, rób co chcesz) i odpornych. Ci są zarazem najlepsi i najgorsi.
Najlepsi są bardzo, ale to bardzo rzadko, kiedy na przykład dadzą Ci więcej kasy, kupią wymarzony ciuch, na który musiałabyś długo oszczędzać, skombinują kasę na fajne wakacje, albo pozwolą Ci jechać na nie samej.
Za to najgorsi... Eh, zbyt dużo, żeby wymienić w jednym poście, ale ta strona przeważa.
"Kolczyk w pępku?! Czyś ty oszalała?! Dziecko, masz... lat!Co mnie to niby obchodzi, ze ta twoja Britney Jakaśtam ma?! Ma osiemnastkę skończoną, ma pieniądze, to sobie może mieć!"
Ale wzory jakieś każą mieć koniecznie...
AUTORYTET PILNIE POSZUKIWANY!
Znaki szczególne: Podoba się mi
Wymagania dodatkowe: Ma podobać się moim rodzicom
Na pierwszy ogień idą magazyny dla nastolatek, pełne retuszu, idealności etc.
Potem sięgamy po internet.
Wszędzie pełno ideałów; zgrabne, urocze, rozchwytywane przez adoratorów.
Naprawdę, naturalnie ładne muszą być modelki. I oczywiście naturalnie szczupłe, bo na wybiegu ich raczej retuszem nie potraktują. Nie tylko one, mnóstwo gwiazd i gwiazdek jest chudych jak patyki.
No to jedziem! Chcę być modelką. Modelki są chude. Okay... Chcę być chuda, chcę być chuda, chcę być chuda... Chcę być w końcu chuda, do jasnej cholery!
CHUDE JEST PIĘKNE!
Taaak bardzo. Zwłaszcza, kiedy wszyscy wciąż mówią " Ty coś w ogóle jesz? Seeerio?! Nie masz anoreksji? Daj spokój, nie musisz kłamać, na pewno masz."
A jak faktycznie nie mam, to co? Jestem chuda i mam przez to płakać, tak?
Nie chodzi o to. Chodzi o to, żeby nie być za chudym.
Ale one przecież są chude!
Spójrz na dziewczynę w czarnym bikini. Wyobraź sobie, że wychodzisz tak dajmy na to, na plażę! Taka chuda, strój leży idealnie. Cud miód i orzeszki! Wszystkie sukienki są teraz dopasowane, nawet ciutkę za luźne. Bjutiful! Rany, aleś ty... koszmarna.
Hejty się sypią!
Oczywiście pod czyim adresem?
...
...
...
Zgadłaś już??
...
Moim!
Taaak, moim. Bo "nie rozumiem, nie wiem jak się czujesz itp. itd"
I wieesz co? Masz absolutną rację! Nie rozumiem Cię, Słoneczko (mogę tak mówić, prawda? Bo wiesz, Motylek jest już jakoś taki kiepski. Nie wyglądasz jak motyl. Bardziej jak hmmm seler naciowy, O! może zacznę mówić "Selerku"? Nie? Okay)
Nie rozumiem, jak taka ładna, zgrabna dziewczyna może zwracać uwagę na wredne komentarzyki "Ale grubas" "Świnka" "Weź schudnij bo się w klasie nie mieścisz" i jeszcze uważać, że to prawda.
Wiesz, że kiedy Ty katujesz się dietami i ćwiczeniami ponad siły, ja staję na wadze i prawie spazmów dostaję, widząc kolejne osiem, dziesięć kilo niedowagi?!
Wiem, zabiłabyć, żeby móc zobaczyć, że masz niedowagę.
Ale, czy dla Ciebie istnieje jeszcze takie pojęcie? "Idealna waga? Jak najmniej", powiadają wszelkiej maści przyjaciółki Any.
Nie chcę obrażać nikogo, nie nazywam wieszakiem, bo sama zostałam tak kiedyś nazwana, wiem jak to boli. Ale mam swoje zdanie i teraz je właśnie tu oto wygłaszam.
Baju :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miło, że komentujesz :))