sobota, 16 maja 2015

Specjalna notka dla naszej czytelniczki









 Hej, znów! To, co napisałaś, świadczy o tyn, że przyjaciółka dużo dla Ciebie znaczy.  Postaram się pomóc, ale nie jestem dietetykiem, ani psychologiem, więc nie wiem, czy to Cię w jakimkolwiek stopniu zadowoli... W każdym razie zrobię co mogę ;) 


                    Nie napisałaś kiedy Twoja przyjaciółka zaczęła odchudzanie, więc jest trochę trudniej określić jak "daleko" już zaszła. Jednak, niezależnie od tego, Twoja pomoc jest ważna, ale niestety może być bezskuteczna. Anorektyczka zawsze anorektyczką pozostanie, głównie dlatego, że jest to choroba psychiczna. Poza tym, nawet jeśli uda jej się z tego wyjść (bo nie ma rzeczy niemożliwych!), będzie musiała stopniowo wracać do społeczeństwa, prowadzić normalne życie, a jak wiemy, życie bajką nie jest... Na początek, zastanów się, po co ona to robi. Jeśli "dla szpanu", to odpuść sobie znajomość, bo prędzej, czy później jej minie, a Ty możesz poczuć się oszukana, kiedy powie Ci, że to "nie było na serio". Być może, anoreksja jest próbą zwrócenia na siebie uwagi, może Twoja przyjaciółka przeżywa kryzys, ma trudną sytuację rodzinną, nie radzi sobie z problemami, które coraz bardziej ją przytłaczają. Albo po prostu ma kompleksy i, jak większość chorych na anoreksję dziewczyn, chce "być w końcu piękna"...

     


Podstawowe zasady, których MUSISZ się trzymać, jeżeli chcesz jej pomóc:

1. TO NIE JEST FAJNE I NIE POMAGA
         Będzie Ci pisać, opowiadać, jakie to jest super, jak dużo jej to daje, a Ty będziesz słuchać. Jeżeli z czasem uwierzysz, to zostaje tylko pogratulować sobie "charakteru".

2WSPARCIE RACJONALNE
         Po prostu przy niej bądź. Nie gratuluj, nie krytykuj, tylko bądź pod telefonem. Powiedz,że jeśli coś będzie nie tak, ma do Ciebie natychmiast zadzwonić.Zapewnij, że akceptujesz ją taką, jaka jest, że jako przyjaciółka, jest dla Ciebie ważna.

3. TO NIE JEST PRZEZ CIEBIE!
        Któregoś pięknego dnia, po raz kolejny napiszesz, powiesz, że się martwisz, że może powinna przestać, a ona odpisze, że tak naprawdę to wszystko to Twoja wina! Ze żadna z Ciebie przyjaciółka, skoro nie chcesz, żeby to robiła! A może Ty jej zazdrościsz?! A wtedy, zaciśnij zęby, powstrzymaj się przed trzaśnięciem jej w twarz i uśmiechnij się. Bo masz wiedzieć, że to nieprawda. A ten kryzys szybko minie, bo tak naprawdę ona Cię potrzebuje i sama świetnie to wie, po paru dniach (jeśli tyle wytrzymacie) wyciągnij łapkę na zgodę, wiedząc swoje. 

         




Kroki radykalne, kiedy już nie możesz na to patrzeć, a ona nie słucha...


To już szczyt wszystkiego.  Mijają dni, tygodnie, czasem nawet miesiące, a ona wciąż chce chudnąć. Zaczyna to być widoczne. Tylko ona nie dostrzega problemu.
    Mogą Cię wezwać na rozmowę z nauczycielem, z pedagogiem, bo w końcu Ty jedyna jeszcze utrzymujesz z nią (znikome, bo ona nie wychodzi) kontakty. Zapytają, czy coś wiesz, czy coś jest na rzeczy. Przed tą całą szopką, możliwe, że ona weźmie Cię na bok i łzami, histerią wymusi obietnicę, że nic im nie powiesz. Przecież wszystko z nią okay! Jeśli powiesz, zamkną ją w ośrodku i stracisz przyjaciółkę! "Jak im coś powiesz, to zagłodzę się na śmierć, rozumiesz?!" Bo przecież ona jest zdrowa...
    Czytałaś kiedyś "Dzieci z dworca ZOO" ? Pokazuje, jak daleko można zajść, kiedy jest się naprawdę zdesperowanym. Chistane obiecywała sobie, że nie będzie jak inni, że nie weźmie "w żyłę", a mimo to, wkrótce się poddała. Wzięła...
     Kiedy A miała zły humor, wyżywała się na wszystkich. Anoreksja czasem bywa jak nowotwór mózgu, typu dupek. Pożera ciało, ale też mózg. Jednego dnia śmiałyśmy się razem, a ona kończyła rozmowy nagłym "To ja spadam poćwiczyć". Można się przyzwyczaić... Ale następnego słyszałam jaka to ze mnie chujowa przyjaciółka, że nie można mi ufać, że nie rozumiem... A jeszcze następnego, nie mogła uwierzyć, że to powiedziała. Mówiła, że to nie zajdzie tak daleko, że nie zrobi sobie krzywdy, że to tylko niewinne odchudzanie. A po paru miesiącach, to było jej całe życie. Znajomych wyeliminowała, bo ktoś mógłby się domyślić, że nie je. Szkoła to była masakra, bo nie mogła się skupić. Zrezygnowała z pływania, a kiedyś pływała wyczynowo... Mówiła, że chce w końcu umrzeć...
     I w końcu się zdecydowałam. Znalazłam w internecie numery  do jej rodziców (nie było ciężko, bo oni są jakimiś biologami...). Postawiłam sprawę jasno : Albo kończy z tym i daje sobie wreszcie pomóc, albo ja wykręcam magiczny numer i rodzinka dowiaduje się o wspaniałej przypadłości ich kochanej A... 
Bo wyobraź sobie, że oni o niczym nie wiedzieli. Byli zajęci planowaniem rozwodu, pracowaniem, żałobą, bo na wakacjach zmarła babcia A. A ona sobie w tym wszystkim tkwiła.
    Wiedziałam, że nie powinnam stawiać jej ultimatum, ale byłam wyniszczona psychicznie To było moje jedyne wyjście... Podziałało, zaczęła jeść. Zrezygnowała z internetu, bo "kusiłoby ją", żeby wejść na forum, napisać e-mail do innego motylka, sprawdzić termin zjazdu pro-any... Znowu zaczęła pisać swoje opowiadanie, zadzwoniła do trenera i wróciła do pływania... A ja? Ja zaczęłam "porządki" w swojej własnej psychice. Bo wspieranie anorektyczki jest jak własna anoreksja.

Więc bądź gotowa na to, że Ciebie też to będzie powoli niszczyć od środka. I wtedy musisz być silniejsza niż myślałaś, musisz wytrzymać, bo jeśli się coś zaczęło, trzeba doprowadzić to do końca...










                                                                                                   

Na dzis to wszystko. Zapraszam do obejrzenia podstrony, gdzie dodam numery, które mogą być pomocne. Życzę Ci powodzenia! A, jeśli będziesz chciała, to postaram się napisać, jak wyglądał taki w miarę normalny dzień z chorą A. Bo wiesz, może niedługo twój też taki będzie ;)... I nie daj się w to wciągnąć! Nie wejdź w to gówno, bo nie wyjdziesz...


czwartek, 14 maja 2015

Info

Hejka!
Juleczka obiecała ze jutro doda posta! ;)) Bójcieee się...
Szanowny Anonimku, który skomentował nasz ostatni post. Bądź pewna, że Juleczka nie zostawi Cię z tym samą i Ci pomoże!
Także tego... to tyle
Dziękuje za uwagę XDD

niedziela, 10 maja 2015

Menu (po Polskiemu jadłospis) XD

Hejka!
Za niecałe 2 miechy wakacje... Przydało by sie trochę wyrzeźbić ciałko, co?
Masz masę? To bardzo dobrze- pierwszy krok już jest XD
Nie masz masy? Czas ją zrobić- ale NIE w macu, tylko RACJONALNIE i ZDROWO się odżywiając.

Chcesz się wziąć za siebie? Serdecznie polecam Ci Ewę Chodakowską i jej ćwiczenia. Myślisz, że to tylko przereklamowana celebrytką? Też tak myślałam, ale spróbowałam ( podobno w życiu żałuje sie tylko tego, czego sie nie spróbowało) i jestem baardzo zadowolona ;) Jej ćwiczenia dają efekty widoczne juz po niedługim czasie. A więc jutro razem ze mną  po szkole wskakuj w dres i zacznij ćwiczyć! (Na początek polecam Skalpel- lekki trening, choć dla początkujących moze dac w kość, zwłaszcza końcówka)
MENU NA JUTRO:
ŚNIADANIE:
Owsianka z gruszką i migdałami
• 1 szklanka mleka 2% tł.
• 4 łyżki płatków owsianych
• 1/2 średniej gruszki
• 1 łyżka płatków migdałowych
• ½ łyżeczki miodu naturalnego
Płatki gotujemy na mleku do miękkości. Dodajemy gruszkę startą lub pokrojoną w kostkę, płatki migdałowe i miód.
DO SZKOŁY: 
Żytnie tosty z pastą pomidorową
• 1 średni pomidor
• 5 listków świeżej bazylii
• 1 łyżeczka oliwy z oliwek
• Sól morska, pieprz czarny świeżo mielony
• 1 kromka chleba żytniego
Pomidora sparz we wrzątku. Z obranego ze skórki pomidora wyjmij pestki. Miąższ pokrój w kosteczkę, dodaj posiekaną bazylię i dopraw solą i pieprzem. Następnie warzywa skrop oliwą i dokładnie utrzyj lub zmiksuj na gładką pastę. Pasta nałóż na tost z chleba żytniego.
OBIAD:
Grillowany indyk z cukinią i pesto
• 1 średni filet z indyka
• ½ średniej papryki czerwonej
• ½ średniej cukinii
• 1 łyżka oliwy z oliwek
• 1 łyżka soku z cytryny
• 1 garść rukoli
• 1 łyżeczka zielonego pesto
• Sól morska, pieprz czarny świeżo mielony
• 3 łyżki komosy ryżowej
Pierś kroimy wzdłuż na paski. Cukinie kroimy wzdłuż na plastry, paprykę na ćwiartki. Wszystko wkładamy do miski, zalewamy oliwą, sokiem z cytryny, doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy, odstawiamy na kilka minut. Układamy indyka na ruszcie, po chwili dokładamy cukinie i kawałki papryki, pieczemy z obu stron, aż wszystko się zrumieni i zmięknie. Układamy na półmisku kawałki upieczonego mięsa i jarzyn, przekładając rukolą, polewamy pesto, podajemy z ugotowaną komosą ryżową.

DESER:Koktajl bananowy z truskawkami i kiwi
• 1 kiwi
• 1/2 banana
• 2/3 szklanki mrożonych truskawek
• ½ szklanki mleka 2% tł.
Owoce obrać i zmiksować razem z mlekiem. Podawać od razu po przygotowaniu.
KOLACJA:
Sałatka z wędzonym łososiem i sosem miodowo-cytrynowym
• 2 garście mieszanki sałat
• 6 pomidorków koktajlowych
• 50g wędzonego łososia
• 1 łyżka soku cytryny
• 1 łyżka oliwy z oliwek
• 1 łyżeczka miodu naturalnego
• ½ łyżeczki musztardy Dijon
• Sól morska, Pieprz czarny świeżo mielony
Łososia kroimy w podłużne paski. Sałatę przekładamy do miski, dodajemy przekrojone na połówki pomidorki koktajlowe oraz pokrojonego łososia. Do miseczki wlewamy sok z cytryn, dodajemy sól i mieszamy, aby się rozpuściła. Cały czas mieszając stopniowo wlewamy oliwę by powstała gładka emulsja. Nadal mieszając, dodajemy miód i musztardę, doprawiamy do smaku pieprzem. Powstałym sosem polewamy sałatę, mieszamy i podajemy.
SMACZNEGO! ;)
I NIE PODJADAĆ! ZA KAŻDE PODJEDZENIE- 10 PRZYSIADÓW ;))

Fuckin Perfect :*





Witammm once again! Jejku, pod ostatnim postem nie było hejtów (chociaż ja i tak wiem, co sobie myślicie. Lepiej nie cytować ;) ), wręcz przeciwnie - kolejny baardzo miły komentarz od Anonimka. Więc to jej (tak?jeśli nie, to się nie obraź) dedykuję ten wpis. Pamiętaj Słońce, jesteś silna! Dzisiaj porozmawiamy sobie... To jest, mój dzisiejszy monolog będzie dotyczył... Jak zawsze Was ;), ale też Waszych bliskich... Really, macie takich.

             Wchodzę sobie dziś na Pudelka i cóż widzę?? Moja córka cierpi na anoreksję, waży 24 kilogramy. Pierwsza myśl: Jaja sobie robi, chce być sławniejszy, debil jeden. Otwieram wideo i... No dobra, myliłam się. Facet mówi ze szczerością, z przejęciem, z troską... I kurde wzruszyłam się! Bo wreszcie ktoś powiedział, że to dotyczy nie tylko "plebsu", ale też wielmożnych Celebrities. Ok, mało jest powiedziane, tylko tyle, że "Nie można przy niej mówić o jedzeniu, nie można powiedzieć, że dobrze dziś wygląda, bo uzna to za kłamstwo. Ma 15 lat i waży 24 kilo...Przyjeżdżają po nią ambulansem, bo nie jest w stanie się sama poruszać..." A ja widzę w tym wszystkim moją przyjaciółkę, która obrażała się, kłóciła się ze mną, kiedy pisałam, że się martwię, będzie lepiej, albo, że musi w końcu przestać, bo to już za daleko zaszło. Wiem, jak koszmarnie się czułam, kiedy któregoś dnia napisałam jej, że jeśli w tej chwili nie przestanie, to zadzwonię do jej matki i sobie z nią chyba porozmawiam... Bo po miesiącach błagania(!) żeby przestała, żeby mnie nie zostawiała, byłam już wykończona psychicznie, uznałam, że to jedyne wyjście. Zaczynamy nasze dzisiejsze party!


                     





TYP 1 - Rodzic "przecież wszystko z nią w porządku"

          Tacy denerwują mnie najbardziej. Nadąsana mamunia, która oburza się, jeśli ktoś "wejdzie z buciorami" w jej idealnie poskładane życie. "Moje dziecko chore? Sam jesteś człowieku chory! Proszę się zainteresować swoim życiem. Do widzenia" Najczęściej oszukuje sama siebie, stając przed lustrem i mówiąc "Jest dobrze", chociaż wie, że nie jest. Ma koleżanki-plotkarki, które zaprasza na kawkę, bo najczęściej jej "ukochany" mąż zarabia na rodzinę. Rozmawiają o ubraniach, makijażu, gotowaniu, wystroju wnętrz, a nader chętnie - o młodzieży. Jacy to nie jesteśmy zdemoralizowani, źli, niedobrzy, nie uczymy się etc. O anoreksji i bulimii też rozmawiają. Najczęściej w postaci tzw. niewinnej ("Wiesz, ta Kaśka od Wróblewskich taka jakaś chuda, blada chodzi. Mało je. Ponoć..." - i tyrada, jacy to oni nie są biedni, jaka to nie jest patologia...) Ale tego, że jej córka przestała wychodzić ze znajomymi, że stosuje diety, że dużo ćwiczy, tego już nie dostrzega. W końcu zaczepia ją ktoś np.nauczycielka w szkole. "Podejrzewamy, ze to mogą być zaburzenia odżywiania." Co, proszę?! Zaburzenia odżywiania?! MOJE DZIECKO?! Nigdy! Wierutne bzdury, przecież z nią wszystko w porządku. (Co z tego, że prawie z nią nie rozmawiam, wiem podświadomie)


 

TYP 2 - Rodzic "Wie pani, ja pracuję..."

             Tacy rodzice mówią zwykle "Nastolatka, to sobie już poradzi" i lecą w wir pracy. Bo jest "już duża", bo dojrzała... Bo musi być dojrzała, zwłaszcza psychicznie.Że nie spędzają z dzieckiem czasu?? "Panie, ja pracuję. Kto rodzinę utrzyma?" Oni nie przytulą swojej córeczki, nawet jeśli powie "Mamo, tato, mam problem. Chyba mam anoreksję". Powiedzą "No to przestań się odchudzać. Nie jesteś już małą dziewczynką, musisz dojrzeć. My nie możemy ciągle się nad tobą rozczulać". Albo "Wydziwiasz." a między sobą "Gówniara chce zwrócić na siebie uwagę. Musze wracać do pracy". Nie zauważą, że dziecko nie je, bo ich nie ma w domu... Praca wzywa! Gratuluję! Jesteś w uzależnionej rodzinie! Można by nazwać to swego rodzaju patologią - ty jesteś uzależniona od odchudzania, twoi rodzice od pracy...



TYP 3 - Rodzic "Załamanie nerwowe"

           Oni sami nie radzą sobie zżyciem. Rozwodzą się, mają problemy w pracy, kasy brak, może utrata kogoś bliskiego... A wśród tego wszystkiego jesteś Ty - dziecko, które kochają, chcą Ci zapewnić wszystko... Jeśli dowiedzieliby się, że masz problemy, to by ich strasznie zasmuciło... Po co robić im problemy? Już lepiej pogłębiać swój, prawda? Takich rodziców miała A (nazwijmy ją tak, nie chcę, żeby motylki ją potem zlinczowały), a raczej ma, bo ona wciąż żyje, za co codziennie dziękuję Bogu, bo wiem, jak bardzo w tych najcięższych chwilach chciała śmierci. Nie wiem, czy kiedyś przekonam tą "dobrą" stronę mnie, żeby zgodziła się opisać jej historię... W każdym razie, ci rodzice sami jeszcze potrzebują opieki, więc jak maja zaopiekować się dzieckiem z problemem? To boli, ale taka prawda...




Coś inteligentnego, bo lubię, jak wypowiadają się "wykształceni" ludzie...

Udział rodziny w powstawaniu anoreksji i innych zaburzeń odżywiania jest problemem kontrowersyjnym. Aż do początku lat 80-tych, kiedy to nastąpił gwałtowny wzrost zainteresowania problemem anoreksji przez środowiska naukowe i media, funkcjonował pogląd, że to środowisko rodzinne jest głównym, o ile nie jedynym czynnikiem powodującym anoreksję. Obecnie obserwuje się tendencję odwrotną - poszukiwanie przyczyn zaburzeń odżywiania w sferze biologicznej, wraz z wykluczeniem wpływu rodziców jako potencjalnego czynnika kształtującego chorobę. To nowoczesne podejście do problemu anoreksji ma na pewno jedną zaletę - nie powoduje w rodzicach anorektyczek poczucia winy uniemożliwiającego im aktywny udział w terapii.*


Cechy rodziny anorektycznej**

  • usidlenie, które polega na tym, że granice między członkami rodziny ulegają zatarciu, problemy jednego z członków rodziny stają się problemami pozostałych, rodzice często żyją sukcesami własnych dzieci, wywierają większą presję na sukcesy np. w szkole, oczekiwania względem dzieci są zawyżone, nierealne, przez co stres związany z porażkami jest dużo większy - anoreksja jako pole do osiągania sukcesów, przejęcie kontroli nad własnym życiem;
  • nadopiekuńczość wynikająca z poczucia obowiązku, przy jednoczesnym braku bliskości, rodzina taka jest zamknięta na świat zewnętrzny, chroniąc dzieci przed złem wszelakim, przez co dorastanie dzieci wiąże się z dodatkowymi stresami i problemami, dzieci są nadmiernie zależne od rodziców, a ich separacja od rodziny, która jest normalnym aspektem dorosłości, zostaje zaburzona - anoreksja daje poczucie kontroli, uniezależnienia się od rodziców;
  • mocno nakreślona granica między rodziną, a resztą świata, który jest dodatkowo demonizowany, rodzina jest postawiona na nierealnym piedestale, wychowanie dzieci w poczuciu obowiązku wobec rodziny, podkreślanie, że wszelkie niepowodzenia, porażki i występki godzą przede wszystkim w dobro rodziny - anoreksja z jednej strony jest wyrazem buntu, a z drugiej głodzenie się może być używane jako rodzaj kary;
  • powtarzający się w rodzinie element poświęcania się dla dobra rodziny np. kosztem rezygnacji z własnych aspiracji - anorektyczne zachowania jako sposób na poświęcanie się;
  • brak elastyczności, trudne akceptowanie naturalnych zmian takich jak np. dojrzewanie i dorastanie dzieci, rodzina skrępowana zasadami, rytuałami obejmującymi także sposób spożywania posiłków (np. celebrowanie rodzinnych obiadów), postrzegania zmian jako zła, problemy z radzeniem sobie ze stresującymi, losowymi wypadkami - anoreksja jako sposób na radzenie sobie z emocjami;
  • unikanie konfliktów w myśl zasady, że jeżeli problem nie jest nazwany po imieniu, to nie istnieje, problemy rodzinne są często bagatelizowane, a harmonia rodzinna jest najwyższym dobrem - ten aspekt ma silne znaczenie czynnik podtrzymujący chorobę, rodzina w milczeniu przyzwala na zaburzone jedzenie anorektyczki dając jej komfort i nie zmuszając do podjęcia leczenia;
  • problemy małżeńskie rodziców nie są rozwiązywane wprost, a dzieci stają się sojusznikami jednego z rodziców w utajonej walce - anoreksja w rodzinie powoduje, że inne problemy schodzą na dalszy plan, staje się tematem zastępczym, dając złudne poczucie harmonii;
  • poczucie rodzinnej sprawiedliwości, które nakazuje rodzicom jednakowo kochać i traktować wszystkie dzieci, ponieważ w rzeczywistości nie jest to możliwe, dzieci obserwują dysonans między deklaracjami, a faktycznym zachowaniem rodziców - anoreksja jako sposób na znalezienie się w centrum uwagi.

*** Naukowcy nadal poszukują przyczyn zaburzeń odżywiania się. Najczęściej przyjmowany jest wieloczynnikowy model etiologiczny (obejmujący czynniki kulturowe, rodzinne i indywidualne) [8]. Dokładniej przedstawia wymienione wyżej aspekty model P. Slade’a, ponieważ uwzględnia on fakt, że przy rozważaniach na temat anoreksji należy wziąć pod uwagę nie tylko wydarzenia poprzedzające zachorowanie, ale również zbadać konsekwencje wystąpienia objawów. Wyodrębnił on trzy typy czynników, które mają ogromne znaczenie w różnym czasie trwania choroby...

 Wstępna analiza wyników badań pozwala sądzić, że czynniki rodzinne odgrywają ważną rolę zarówno w powstawaniu objawów jak i leczeniu choroby. Problem anoreksji jest bardzo poważny (w wieli przypadkach choroba kończy się śmiercią) i nie można go lekceważyć. Zaburzenia jedzenia mają głębokie podłoże psychologiczne i wymagają leczenia przez specjalistów. Niestety w wielu przypadkach to właśnie rodzice nie chcą przyznać, że ich dziecko cierpi na anoreksję. Uparcie szukają innych( typowo fizjologicznych i racjonalnych) przyczyn. To bardzo utrudnia leczenie, ponieważ nasila tylko u chorej osoby wstyd, poczucie winy, nienawiść do siebie, strach przed życiem i bezsilność wobec choroby. Z moich badań i licznych doświadczeń wynika, że rodziny osób cierpiących na zaburzenia jedzenia z trudem decydują się na terapię rodzinną, boją się obwiniania za chorobę dziecka, silnie strzegą rodzinnych tajemnic i bronią sztywnych granic. Jeżeli osoba chora jest już pełnoletnia i po zakończonej terapii decyduje się zamieszkać oddzielnie, to ma duże szanse na powrót do normalnego życia. Osoby niepełnoletnie (lub z różnych powodów mniej zdecydowane na przeprowadzkę) wracają do domu, gdzie nadal znajduje się źródło problemów z jedzeniem, co oczywiście szybko przywołuje lęki i sprzyja nawrotowi objawów choroby (diety, wymioty, objadanie się, stosowanie środków przeczyszczających lub intensywnych ćwiczeń fizycznych).

Nadrzędnym celem leczenia jest pomoc osobie chorej, dlatego najlepsze efekty przynosi terapia indywidualna połączona równolegle z terapią rodzinną, ponieważ pomaga ona rozładować lęk i poczucie winy u wszystkich członków rodziny, uczy szczerości i zdrowej komunikacji emocjonalnej. Poniżej przedstawiam charakterystyczne wypowiedzi osób chorych i ich rodziców, które ukazują jak trudno rodzinom anorektycznym pogodzić się z chorobą córki i przyznać do błędów wychowawczych. 


Proszę Państwa, faszerujmy się dalej popularnym ostatnio sraniem w banię!  Taak, wszyscy damy sobie radę! Wystarczy pójść do psychologa!  To jest zaciągnąć złą dziewuchę siłą, bo to oczywiste, że sama nie pójdzie...

      Nie wiem dlaczego, po prostu irytują mnie teksty w stylu "wina rodziców", "wina dziecka", "wina szkoły"... Rodzice? Rodzice uwierzą w każde Twoje kłamstwo, bo sami nie będą chcieli przyswoić, że może być inaczej, niż mówisz! Tyy? Ty przecież jesteś całkiem zdrowa... Szkoła? szkoła gówno może zrobić, jeśli rodzice nie będą chcieli działać. I tutaj kółko się powtarza. A co tam! Jeszcze jeden zakręcik?





kto nigdy nie słyszał piosenki P!NK "Fuckin Perfect"? Leciała w radiu w ostatnich latach, na Esce i MTV też... Płaczę przy niej, bo w pewnym sensie jest też o mnie - popełniłam masę błędów, ale wciąż żyję, dalej je popełniam, ale wiem, że na ludzi trzeba mieć wyjebane, bo są zazdrośni. 

Made a wrong turn
Once or twice
Dug my way out with blood and fire
Bad decisions? That's all right
(...)
Mistreated misplaced misunderstood
Miss "No it all so good"
It didn't slow me down...
(...)
Change the voices 
In your head
Make them like you
Instead...

I fragment, który kocham... 

The whole world scared, so I swallow the fear
The only thing, I sholuld be drinking
It's an ice-cold bear

So cool in lie
And we try try try

But we try too hard
And it's waste of my time

Don't looking for the critics
Cause they everywhere

They don't like my jeans
They don't get my hair ...

Wasi rodzice Was kochają! Nie ważne, jaki to "typ"! I zależy im na tym, żebyście były zdrowe! Więc proszę Was, nie protestujcie, jeśli usłyszycie "Może powinniśmy pójść do psychologa". Zróbcie to dla mnie... Proszę.


Rzeczywistość jest dołująca... Moja koleżanka zerwała z chłopakiem, szkoda mi go i produkuję się od piątku:

JA: Lepiej ci trochę?
ON: Tak samo jak wczoraj
JA: Nie martw się, spotkasz jeszcze tysiące takich dziewczyn
ON: Ale ja nie chce nikogo innego
JA: Wiem... a tak poza ogólną beznadzieja, to co tam?
ON: Źle.
JA: Co robisz?
ON: Gram. I myślę
JA: O niej?
ON: Nom


I muszę przyznać się, że on mi się podoba... Tak w 1/1000000!
Małpa ze mnie...

Łapcie filmik

I trzymajcie się!
Całuję
Julka

P.S Ania może dzisiaj wstawi dietę-cud, zdrową i chyba smaczną ;)

Przypisy:

* strona anoreksja.org czy coś takiego
** jak wyżej
*** zaburzeniaodzywiania.info









sobota, 9 maja 2015

You're beautiful! So smile, please!

        



       Here's a little song I wrote
You might want to sing it note for note
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy

Don't worry, be happy now
Don't worry
Be happy
Don't worry, be happy now
Don't worry
Be happy
Don't worry, be happy...


Kto zna? Przyznać się! Jaaa!
Ale czasem po prostu chce się płakać...
Jak na przykład dziś.

              Co czują dziewczyny, które "przyjaźnią się" z Aną? Co czujesz, mały "motylku"? Czujesz się fatalnie... A to dopiero początek zabawy.

Do końca nie wiadomo jakie są źródła anoreksji. Najprawdopodobniej jest to choroba wywoływana bardzo wieloma czynnikami, poczynając od funkcjonowania mózgu, poprzez niską samoocenę i sytuację rodzinną. - Chcemy je poprawić poprzez odchudzanie. Czynnikiem wzmacniającym jest przekonanie, że chude jest piękne - mówi prof. Irena Namysłowska*


Zdaniem prof. Namysłowskiej z anoreksji trudniej wychodzą osoby dorosłe. - Mamy świetne programy i ośrodki leczenia anoreksji dla dzieci i młodzieży. Dla dorosłych, nawet jeśli trafią do szpitala psychiatrycznego, nie ma terapii. Nikt się nimi szczególnie nie zajmuje, a dla powodzenia leczenia jest to niezbędne.

Prawda to? Nie jest Ci ani trochę ciężko, kiedy w końcu stwierdzasz "już nie chcę!"  i masz ochotę przestać? A może z chęcią poszłabyś/poszedłbyś do ośrodka leczenia anoreksji?? Szacuneczek!

      A tak serio, to chyba trochę wyidealizowany punkt widzenia... Nie wiem, to moja pierwsza styczność z artykułami Pani Profesor Namysłowskiej, ale uważam, że jej opinia w stylu "nastolatkom łatwiej z tym skończyć" jest grubo przesadzona.  Sorry Pani Profesor, nikt nie jest idealny!

No pomyślmy, dlaczego...

       Jest fajnie, zajebiście wręcz!  Koleżanki zerkają z zazdrością - Naprawdę zgubiłaś  3 kilogramy?! Rany, ja też tak chcę! A ty rozpływasz się z dumy, biegniesz do domu, byle jak najszybciej wejść na forum, na bloga o Anie i napisać "Pierwszy sukces!", a potem usłyszeć, że "Jak na początek, to i tak dobrze, chociaż trochę słabo..." Jak to? To nadal jesteś za gruba? Życie...
      A potem z każdym tygodniem coraz "lepiej". To jak chodzenie do wesołego miasteczka - masz lęk wysokości, ale korci cię, żeby przejechać się najwyższą i najszybszą kolejką! Najpierw jesteś ostrożna, potem inni mówią ci "Będzie fajnie! No dawaj!". Za każdym razem podchodzisz bliżej, obserwujesz, wydaje ci się, że faktycznie może być fajnie. Aż któregoś dnia kupujesz bilet, wsiadasz... Jest ekstra! No to jeszcze raz! Więcej! Więcej! Chcę być chudsza! Będzie fajnie! No dajesz, dajesz!



Awaria po drodze...

        Zauważyłaś, że odkąd tak genialnie wyglądasz, zaczęły ci wypadać włosy? Ee trudno, kupi się gumkę, będą związane.
       Łamią się paznokcie? Kurcze... Fajnie było malować je kolorowymi lakierami, pokazywać nowy nail-art kumpelom... Trochę mnie zabawne, ale to tylko paznokcie! Popatrz, jaka teraz jesteś  piękna!
        Cholera! Nie mam okresu! - to powiesz nawet po miesiącu bycia "piękną". No zatrzymało się... Nie funkcjonujesz już jak twoje rówieśniczki, nigdy więcej nie będziesz. Ale, ale! Przecież wreszcie nie będziesz musiała marnować kasy na podpaski, czy tampony! Dawaj, schudnij jeszcze! Ale będzie zabawa! Tylko trzeba będzie ściemniać rodzicom i od czasu do czasu brać zwolnienia z basenu i wf-u.
      Jaki basen, jaki wf! Ty nie masz siły zejść po schodach, o wdrapaniu się na pierwsze piętro nie wspominając! Hahaha! Wf! No zabawne!
Baardzo...
      Uprawiasz seks? No to już nie dowiesz się, czy jesteś w ciąży... Chyba, że co miesiąc będziesz robić test ciążowy, tak też można.

                     


Jesteś jednak? 

   Wpadłaś?! No to zrób coś! Kup przez internet jakieś "magiczne" tabletki, nalej sobie wrzątku do wanny i poczekaj. Wydaj oszczędności na zabieg. Bo twoje dziecko najprawdopodobniej nie przeżyje... Albo umrze kilka minut po porodzie. Ty w sumie też, bo twoje serce nie wytrzyma takiego wysiłku... A jeśli przeżyjecie, to nie łudź się. Będziesz wychowywać roślinkę.   Hahahaha ależ TY jesteś roślinką! Takim selerem naciowym. Albo tym noo... szczypioreczkiem! Mraww uroczo :3

                      

Nawet najlepszy rollercoaster któregoś dnia się psuje...
         Płaczesz? Jesteś zła? Nie płacz, bo łzami nic nie zmienisz. Taka prawda. Myślałaś, że pogłaszczę po główce i powiem "Dobrze robisz, to twoja sprawa. Na pewno będzie tylko lepiej. Chudnij dalej" ? Słońce trafiłaś pod zły adres...

Ale potem...
    Już nie będziesz mieć drugiej szansy, prawdopodobnie przez wyniszczające "diety", twój organizm się zbuntuje i powie "nie". Nigdy więcej nie zajdziesz w ciążę, nie będziesz mogła przytulić uroczego maluszka. Powiedz "Dzięki Ana! Jesteś najlepsza!" No co? Nie jest?
    Ale jeżeli uda ci się, jak ślepej kurze ziarno i urodzisz zdrowe dziecko, dziękuj Bogu za taką szansę. Oooo sorry. Przecież ty wierzysz tylko w Anę, żadnego Boga nie ma... No to podziękuj dziecku, za to, że masz się do kogo przytulić.

  Jest dla kogo żyć!
        Będziesz musiała. Bo chyba nie chcesz zostawić maleństwa samego, na pastwę losu, żeby potem cierpiało jak ty? No to jedziesz! Może w ciąży udało ci się przytyć, wtedy nie gub na siłę kilogramów.  Zjedz porządny obiadek, napij się coli, kup paczkę chipsów. I mów, że to dla niego.
    A któregoś pięknego dnia, dziecko, twoje dziecko, twój największy skarb, pogłaszcze cię po lekko zapadniętym policzku i powie "Mamusiu jesteś piękna", bo dla niego nawet z tymi paroma kilogramami za dużo, czy za mało, zawsze będziesz najpiękniejsza, najcudowniejsza i najukochańsza!

                   



       Witamy  na  Ziemi!

Na zimnym, twardym gruncie.  Poddasz się? No to GAME OVER.

Ale jeśli...

Walczysz. Z każdym tygodniem przybierasz na wadze. Nie zerkasz w lustro, boisz się, że zobaczysz grubego potwora... Dobre i to.

Aż tu nagle! Jeej! Miesiączka wraca, włosy znowu są ładne, a paznokcie wracają do normy. Udało się!? W połowie. Teraz jeszcze czas spojrzeć w lustro. Raany jakaś ty brzydka! O ludzie, istny mors! Ok... Jesteś piękna! PIĘKNA! Powtarzaj:
JESTEM PIĘKNA
JESTEM PIĘKNA
JESTEM PIĘKNA
JESTEM ZAJEBIŚCIE PIĘKNA
JESTEM PIĘKNA

No jesteś, jesteś. Nie spieprz tego. Uśmiechnij się, bo wiesz, ja tak naprawdę cię lubię :3 Tylko zacznij wierzyć w siebie.