Witammm once again! Jejku, pod ostatnim postem nie było hejtów (chociaż ja i tak wiem, co sobie myślicie. Lepiej nie cytować ;) ), wręcz przeciwnie - kolejny baardzo miły komentarz od Anonimka. Więc to jej (tak?jeśli nie, to się nie obraź) dedykuję ten wpis. Pamiętaj Słońce, jesteś silna! Dzisiaj porozmawiamy sobie... To jest, mój dzisiejszy monolog będzie dotyczył... Jak zawsze Was ;), ale też Waszych bliskich... Really, macie takich.
Wchodzę sobie dziś na Pudelka i cóż widzę?? Moja córka cierpi na anoreksję, waży 24 kilogramy. Pierwsza myśl: Jaja sobie robi, chce być sławniejszy, debil jeden. Otwieram wideo i... No dobra, myliłam się. Facet mówi ze szczerością, z przejęciem, z troską... I kurde wzruszyłam się! Bo wreszcie ktoś powiedział, że to dotyczy nie tylko "plebsu", ale też wielmożnych Celebrities. Ok, mało jest powiedziane, tylko tyle, że "Nie można przy niej mówić o jedzeniu, nie można powiedzieć, że dobrze dziś wygląda, bo uzna to za kłamstwo. Ma 15 lat i waży 24 kilo...Przyjeżdżają po nią ambulansem, bo nie jest w stanie się sama poruszać..." A ja widzę w tym wszystkim moją przyjaciółkę, która obrażała się, kłóciła się ze mną, kiedy pisałam, że się martwię, będzie lepiej, albo, że musi w końcu przestać, bo to już za daleko zaszło. Wiem, jak koszmarnie się czułam, kiedy któregoś dnia napisałam jej, że jeśli w tej chwili nie przestanie, to zadzwonię do jej matki i sobie z nią chyba porozmawiam... Bo po miesiącach błagania(!) żeby przestała, żeby mnie nie zostawiała, byłam już wykończona psychicznie, uznałam, że to jedyne wyjście. Zaczynamy nasze dzisiejsze party!
TYP 1 - Rodzic "przecież wszystko z nią w porządku"
Tacy denerwują mnie najbardziej. Nadąsana mamunia, która oburza się, jeśli ktoś "wejdzie z buciorami" w jej idealnie poskładane życie. "Moje dziecko chore? Sam jesteś człowieku chory! Proszę się zainteresować swoim życiem. Do widzenia" Najczęściej oszukuje sama siebie, stając przed lustrem i mówiąc "Jest dobrze", chociaż wie, że nie jest. Ma koleżanki-plotkarki, które zaprasza na kawkę, bo najczęściej jej "ukochany" mąż zarabia na rodzinę. Rozmawiają o ubraniach, makijażu, gotowaniu, wystroju wnętrz, a nader chętnie - o młodzieży. Jacy to nie jesteśmy zdemoralizowani, źli, niedobrzy, nie uczymy się etc. O anoreksji i bulimii też rozmawiają. Najczęściej w postaci tzw. niewinnej ("Wiesz, ta Kaśka od Wróblewskich taka jakaś chuda, blada chodzi. Mało je. Ponoć..." - i tyrada, jacy to oni nie są biedni, jaka to nie jest patologia...) Ale tego, że jej córka przestała wychodzić ze znajomymi, że stosuje diety, że dużo ćwiczy, tego już nie dostrzega. W końcu zaczepia ją ktoś np.nauczycielka w szkole. "Podejrzewamy, ze to mogą być zaburzenia odżywiania." Co, proszę?! Zaburzenia odżywiania?! MOJE DZIECKO?! Nigdy! Wierutne bzdury, przecież z nią wszystko w porządku. (Co z tego, że prawie z nią nie rozmawiam, wiem podświadomie)
TYP 2 - Rodzic "Wie pani, ja pracuję..."
Tacy rodzice mówią zwykle "Nastolatka, to sobie już poradzi" i lecą w wir pracy. Bo jest "już duża", bo dojrzała... Bo musi być dojrzała, zwłaszcza psychicznie.Że nie spędzają z dzieckiem czasu?? "Panie, ja pracuję. Kto rodzinę utrzyma?" Oni nie przytulą swojej córeczki, nawet jeśli powie "Mamo, tato, mam problem. Chyba mam anoreksję". Powiedzą "No to przestań się odchudzać. Nie jesteś już małą dziewczynką, musisz dojrzeć. My nie możemy ciągle się nad tobą rozczulać". Albo "Wydziwiasz." a między sobą "Gówniara chce zwrócić na siebie uwagę. Musze wracać do pracy". Nie zauważą, że dziecko nie je, bo ich nie ma w domu... Praca wzywa! Gratuluję! Jesteś w uzależnionej rodzinie! Można by nazwać to swego rodzaju patologią - ty jesteś uzależniona od odchudzania, twoi rodzice od pracy...
TYP 3 - Rodzic "Załamanie nerwowe"
Oni sami nie radzą sobie zżyciem. Rozwodzą się, mają problemy w pracy, kasy brak, może utrata kogoś bliskiego... A wśród tego wszystkiego jesteś Ty - dziecko, które kochają, chcą Ci zapewnić wszystko... Jeśli dowiedzieliby się, że masz problemy, to by ich strasznie zasmuciło... Po co robić im problemy? Już lepiej pogłębiać swój, prawda? Takich rodziców miała A (nazwijmy ją tak, nie chcę, żeby motylki ją potem zlinczowały), a raczej ma, bo ona wciąż żyje, za co codziennie dziękuję Bogu, bo wiem, jak bardzo w tych najcięższych chwilach chciała śmierci. Nie wiem, czy kiedyś przekonam tą "dobrą" stronę mnie, żeby zgodziła się opisać jej historię... W każdym razie, ci rodzice sami jeszcze potrzebują opieki, więc jak maja zaopiekować się dzieckiem z problemem? To boli, ale taka prawda...
Coś inteligentnego, bo lubię, jak wypowiadają się "wykształceni" ludzie...
Udział rodziny w powstawaniu anoreksji i innych zaburzeń odżywiania jest problemem kontrowersyjnym. Aż do początku lat 80-tych,
kiedy to nastąpił gwałtowny wzrost zainteresowania problemem anoreksji przez środowiska naukowe i media, funkcjonował pogląd,
że to środowisko rodzinne jest głównym, o ile nie jedynym czynnikiem powodującym anoreksję. Obecnie obserwuje się tendencję
odwrotną - poszukiwanie przyczyn zaburzeń odżywiania w sferze biologicznej, wraz z wykluczeniem wpływu rodziców jako
potencjalnego czynnika kształtującego chorobę. To nowoczesne podejście do problemu anoreksji ma na pewno jedną zaletę -
nie powoduje w rodzicach anorektyczek poczucia winy uniemożliwiającego im aktywny udział w terapii.*
Cechy rodziny anorektycznej**
- usidlenie, które polega na tym, że granice między członkami rodziny ulegają zatarciu, problemy jednego z członków rodziny stają się problemami pozostałych, rodzice często żyją sukcesami własnych dzieci, wywierają większą presję na sukcesy np. w szkole, oczekiwania względem dzieci są zawyżone, nierealne, przez co stres związany z porażkami jest dużo większy - anoreksja jako pole do osiągania sukcesów, przejęcie kontroli nad własnym życiem;
- nadopiekuńczość wynikająca z poczucia obowiązku, przy jednoczesnym braku bliskości, rodzina taka jest zamknięta na świat zewnętrzny, chroniąc dzieci przed złem wszelakim, przez co dorastanie dzieci wiąże się z dodatkowymi stresami i problemami, dzieci są nadmiernie zależne od rodziców, a ich separacja od rodziny, która jest normalnym aspektem dorosłości, zostaje zaburzona - anoreksja daje poczucie kontroli, uniezależnienia się od rodziców;
- mocno nakreślona granica między rodziną, a resztą świata, który jest dodatkowo demonizowany, rodzina jest postawiona na nierealnym piedestale, wychowanie dzieci w poczuciu obowiązku wobec rodziny, podkreślanie, że wszelkie niepowodzenia, porażki i występki godzą przede wszystkim w dobro rodziny - anoreksja z jednej strony jest wyrazem buntu, a z drugiej głodzenie się może być używane jako rodzaj kary;
- powtarzający się w rodzinie element poświęcania się dla dobra rodziny np. kosztem rezygnacji z własnych aspiracji - anorektyczne zachowania jako sposób na poświęcanie się;
- brak elastyczności, trudne akceptowanie naturalnych zmian takich jak np. dojrzewanie i dorastanie dzieci, rodzina skrępowana zasadami, rytuałami obejmującymi także sposób spożywania posiłków (np. celebrowanie rodzinnych obiadów), postrzegania zmian jako zła, problemy z radzeniem sobie ze stresującymi, losowymi wypadkami - anoreksja jako sposób na radzenie sobie z emocjami;
- unikanie konfliktów w myśl zasady, że jeżeli problem nie jest nazwany po imieniu, to nie istnieje, problemy rodzinne są często bagatelizowane, a harmonia rodzinna jest najwyższym dobrem - ten aspekt ma silne znaczenie czynnik podtrzymujący chorobę, rodzina w milczeniu przyzwala na zaburzone jedzenie anorektyczki dając jej komfort i nie zmuszając do podjęcia leczenia;
- problemy małżeńskie rodziców nie są rozwiązywane wprost, a dzieci stają się sojusznikami jednego z rodziców w utajonej walce - anoreksja w rodzinie powoduje, że inne problemy schodzą na dalszy plan, staje się tematem zastępczym, dając złudne poczucie harmonii;
- poczucie rodzinnej sprawiedliwości, które nakazuje rodzicom jednakowo kochać i traktować wszystkie dzieci, ponieważ w rzeczywistości nie jest to możliwe, dzieci obserwują dysonans między deklaracjami, a faktycznym zachowaniem rodziców - anoreksja jako sposób na znalezienie się w centrum uwagi.
*** Naukowcy nadal poszukują przyczyn zaburzeń odżywiania się. Najczęściej przyjmowany jest wieloczynnikowy model etiologiczny (obejmujący czynniki kulturowe, rodzinne i indywidualne) [8]. Dokładniej przedstawia wymienione wyżej aspekty model P. Slade’a, ponieważ uwzględnia on fakt, że przy rozważaniach na temat anoreksji należy wziąć pod uwagę nie tylko wydarzenia poprzedzające zachorowanie, ale również zbadać konsekwencje wystąpienia objawów. Wyodrębnił on trzy typy czynników, które mają ogromne znaczenie w różnym czasie trwania choroby...
Wstępna analiza wyników badań pozwala sądzić, że czynniki rodzinne odgrywają ważną rolę zarówno w powstawaniu objawów jak i leczeniu choroby. Problem anoreksji jest bardzo poważny (w wieli przypadkach choroba kończy się śmiercią) i nie można go lekceważyć. Zaburzenia jedzenia mają głębokie podłoże psychologiczne i wymagają leczenia przez specjalistów. Niestety w wielu przypadkach to właśnie rodzice nie chcą przyznać, że ich dziecko cierpi na anoreksję. Uparcie szukają innych( typowo fizjologicznych i racjonalnych) przyczyn. To bardzo utrudnia leczenie, ponieważ nasila tylko u chorej osoby wstyd, poczucie winy, nienawiść do siebie, strach przed życiem i bezsilność wobec choroby. Z moich badań i licznych doświadczeń wynika, że rodziny osób cierpiących na zaburzenia jedzenia z trudem decydują się na terapię rodzinną, boją się obwiniania za chorobę dziecka, silnie strzegą rodzinnych tajemnic i bronią sztywnych granic. Jeżeli osoba chora jest już pełnoletnia i po zakończonej terapii decyduje się zamieszkać oddzielnie, to ma duże szanse na powrót do normalnego życia. Osoby niepełnoletnie (lub z różnych powodów mniej zdecydowane na przeprowadzkę) wracają do domu, gdzie nadal znajduje się źródło problemów z jedzeniem, co oczywiście szybko przywołuje lęki i sprzyja nawrotowi objawów choroby (diety, wymioty, objadanie się, stosowanie środków przeczyszczających lub intensywnych ćwiczeń fizycznych).
Nadrzędnym celem leczenia jest pomoc osobie chorej, dlatego najlepsze efekty przynosi terapia indywidualna połączona równolegle z terapią rodzinną, ponieważ pomaga ona rozładować lęk i poczucie winy u wszystkich członków rodziny, uczy szczerości i zdrowej komunikacji emocjonalnej. Poniżej przedstawiam charakterystyczne wypowiedzi osób chorych i ich rodziców, które ukazują jak trudno rodzinom anorektycznym pogodzić się z chorobą córki i przyznać do błędów wychowawczych.
Proszę Państwa, faszerujmy się dalej popularnym ostatnio sraniem w banię! Taak, wszyscy damy sobie radę! Wystarczy pójść do psychologa! To jest zaciągnąć złą dziewuchę siłą, bo to oczywiste, że sama nie pójdzie...
Nie wiem dlaczego, po prostu irytują mnie teksty w stylu "wina rodziców", "wina dziecka", "wina szkoły"... Rodzice? Rodzice uwierzą w każde Twoje kłamstwo, bo sami nie będą chcieli przyswoić, że może być inaczej, niż mówisz! Tyy? Ty przecież jesteś całkiem zdrowa... Szkoła? szkoła gówno może zrobić, jeśli rodzice nie będą chcieli działać. I tutaj kółko się powtarza. A co tam! Jeszcze jeden zakręcik?
kto nigdy nie słyszał piosenki P!NK "Fuckin Perfect"? Leciała w radiu w ostatnich latach, na Esce i MTV też... Płaczę przy niej, bo w pewnym sensie jest też o mnie - popełniłam masę błędów, ale wciąż żyję, dalej je popełniam, ale wiem, że na ludzi trzeba mieć wyjebane, bo są zazdrośni.
Made a wrong turn
Once or twice
Dug my way out with blood and fire
Bad decisions? That's all right
(...)
Mistreated misplaced misunderstood
Miss "No it all so good"
It didn't slow me down...
(...)
Change the voices
In your head
Make them like you
Instead...
I fragment, który kocham...
The whole world scared, so I swallow the fear
The only thing, I sholuld be drinking
It's an ice-cold bear
So cool in lie
And we try try try
But we try too hard
And it's waste of my time
Don't looking for the critics
Cause they everywhere
They don't like my jeans
They don't get my hair ...
Wasi rodzice Was kochają! Nie ważne, jaki to "typ"! I zależy im na tym, żebyście były zdrowe! Więc proszę Was, nie protestujcie, jeśli usłyszycie "Może powinniśmy pójść do psychologa". Zróbcie to dla mnie... Proszę.
Rzeczywistość jest dołująca... Moja koleżanka zerwała z chłopakiem, szkoda mi go i produkuję się od piątku:
JA: Lepiej ci trochę?
ON: Tak samo jak wczoraj
JA: Nie martw się, spotkasz jeszcze tysiące takich dziewczyn
ON: Ale ja nie chce nikogo innego
JA: Wiem... a tak poza ogólną beznadzieja, to co tam?
ON: Źle.
JA: Co robisz?
ON: Gram. I myślę
JA: O niej?
ON: Nom
I muszę przyznać się, że on mi się podoba... Tak w 1/1000000!
Małpa ze mnie...
Łapcie filmik
I trzymajcie się!
Całuję
Julka
P.S Ania może dzisiaj wstawi dietę-cud, zdrową i chyba smaczną ;)
Przypisy:
* strona anoreksja.org czy coś takiego
** jak wyżej
*** zaburzeniaodzywiania.info
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miło, że komentujesz :))