niedziela, 21 grudnia 2014

Zwykły wywiad z niezwykłą dziewczyną-byłym Motylkiem

       Ania-bo tak chciała zostać podpisana-dołączyła do ruchu pro-ana właściwie przypadkowo. Zaczęło się zupełnie niewinnie, a skończyło na głodówkach...

    
    
"Anoreksji nie mam, ale mam jakieś 'przeżycia' z tym związane. Kiedyś byłam w ruchu pro ana, zresztą mam przyjaciółkę która też choruje.Nie wiem, czy moja historia z pro aną w jakimś stopniu Cię zainteresuje? Podeślij pytania to odpowiem"


                                        



       Kiedy zaczęła się twoja "przygoda" z pro-aną?

 Moja przygoda z pro-aną zaczęła się w 2 gimnazjum. Oglądałam program w którym mówili o ruchu pro-ana co bardzo mnie zainteresowało. Od razu włączyłam internet i zaczęłam wyszukiwać treści z tym związane. Po przeczytaniu wielu stron zaczęłam liczyć kalorie. Gdy widziałam listę wszystkiego co zjadłam w ciągu dnia myślałam 'O Boże, jak dużo.. Muszę jeść mniej!' - i tak też zrobiłam. Starałam się jeść coraz mniej i zaczęłam ćwiczyć.. Dalej nałogowo liczyłam kalorie, starałam się nie przekraczać 1000 kcal, potem 500 kcal..a potem zaczęłam wprowadzać głodówki.

       Czy Twoi bliscy-rodzina, przyjaciele zauważyli zmiany w Twoim zachowaniu? Kiedy? Jak zareagowali?

 Tak, rodzina to zauważyła, bo nie chciałam jeść większości rzeczy. Potem widoczna była zmiana w moim wyglądzie - na spotkaniach rodzinnych wszyscy mówili że strasznie zeszczuplałam. Mama mnie bardziej kontrolowała, nie raz przeszukiwała mi pokój podczas mojej nieobecności co kończyło się tak, że znajdywała niezjedzone kanapki których nie zdążyłam jeszcze wyrzucić.

  Czy udział w pro-anie wpłynął na Twoje relacje z innymi?

 Tak, po pewnym czasie nie chciałam wychodzić z domu, bardzo się od wszystkich odsunęłam. Gdy ktoś mnie gdzieś zapraszał zawsze mówiłam, że muszę się uczyć itp. 


      Po jakim czasie zorientowałaś się, że robisz Sobie krzywdę?

 Wciąż nie mam tej świadomości i jestem zła na mamę że wtedy zaczęła mnie kontrolować..Czuję się gruba i znowu się odchudzam.

     Jak udało Ci się wrócić do normalnego funkcjonowania? Ile czasu minęło, zanim tak się stało?

 Hmm..Gdy mama się o wszystkim dowiedziała,o całym odchudzaniu wzięła mnie do lekarza. Wtedy powiedziała mu wszystko co się dzieje, lekarka powiedziała swoje i się przestraszyłam..dlatego też zaczęłam więcej jeść. Potem zaczęłam jeść kosmiczne ilości jedzenia i wróciłam do swojej początkowej wagi.

        Chcesz coś powiedzieć "motylkom" i dziewczynom, które chcą nimi zostać?

 Najlepiej zaakceptować siebie, takim jakim się jest. :)



      Dziękuję Ci za szczerość, a przede wszystkim za odwagę-tak, opisanie swojej historii i zezwolenie na pokazanie jej innym to wielka odwaga i wątpię, czy sama bym się na taka zdobyła.


Gorąco pozdrawiam ! :*


   Julka





czwartek, 18 grudnia 2014

Powitanie ;)

Heejo!
Jestem Aneczka i będę drugą adminką na tym blogu.
Chodzę do gimnazjum, a prowadząc te stronkę chciałabym zwrócić waszą uwagę na wielki problem, jakim jest anoreksja, wychudzenie, a także niska samoocena i (wymyślona) samotność.
Aktualnie nie jestem szczupła, ale nie jestem też gruba. Niestety, jako dziecko zawsze miałam poczucie, że jestem pulchna. Przyznam się wam, że raz przechodziłam już przez bardzo rygorystyczną dietę (choć nie głodówkę). Założyłam zeszyt, w którym zapisywałam wszystkie posiłki i spędzałam mnóstwo czasu w internecie na szukaniu informacji o liczbie kalorii w danych daniach ( do dziś pamiętam liczbę kalorii w każdym daniu). Gdy między posiłkami pozwoliłam sobie na np. dwa winogrona, karałam się 50 brzuszkami. Gdy na obiad było mięso, brałam chusteczkę i "wycierałam" je z tłuszczu. Gdy patrze na to z perspektywy czasu, wydaję mi się to czasami zabawne, ale w pewnych momentach przerażające. Moja rodzina wtedy opłakiwała mnie, posądzając mnie o anoreksje. To była według mnie przesada i wtedy czułam się bardzo osamotniona, lecz rzeczywiście chudłam w oczach. Z czasem na szczęście wydoroślałam i odpuściłam sobie zupełnie dietę, choć pewne nawyki zostały ( niesłodzenie herbaty, wstręt do tłuszczu i masła, picie tylko wody niegazowanej, nie tykania chipsów i innych chrupków), Wiem, że nigdy ich nie zwalczę, co może nie jest dla mnie takie złe ;)
Ostatnio zdecydowanie stawiam na ćwiczenia fizyczne. Jeśli nie macie zbyt wiele czasu ani siły, bardzo polecam wam ćwiczenia z serii 8 minutes workout. Są to filmiki na You Tubie, które puszczasz sobie podczas ćwiczeń i powtarzasz ruchy. Trwają one tylko 8 minut, a codziennie sumiennie powtarzane dają naprawdę widoczne efekty.
https://www.youtube.com/watch?v=dDbw16rxteE Abs- ćwiczenia na brzuch
https://www.youtube.com/watch?v=dnBhn7YSsnM Buns- ćwiczenia na pośladki
https://www.youtube.com/watch?v=uLIfN-31Bgs - legs- ćwiczenia na nogi
https://www.youtube.com/watch?v=LLAYzl9cMYE- ćwiczenia na ręce
Należy jednak pamiętać, że bez zdrowej diety ćwiczenia nie przyniosą żadnych efektów.
Jak to mówią: Najpierw masa, potem rzeźba ;))
Proponuję więc, aby zacząć od masy w święta (to idealny czas)
A na noworoczne postanowienie zacząć wraz ze mną zdrowe odżywianie, NIE odchudzanie albo liczenie kalorii. ;**
Gorące pozdrowienia

http://hpba.pl/pozostale/polub-sie/
I baardzo zachęcam was do przeczytania tego krótkiego artykułu zatytułowanego POLUB SIEBIE ;))



Święta, święta i... głodówka?

      Idą święta, każdy z nas myśli już o smakołykach, ulubionych potrawach, słodyczach w paczkach z prezentami. No, prawie każdy...
       Dla anorektyczek święta to po prostu kolejny dzień, kiedy muszą udawać, ze jedzą, bo rodzina mogłaby się czegoś domyślić. Czasem roznoszące się po domu zapachy sprawiają, że nie mogąc już wytrzymać, pochłaniają niebotyczne porcje i folgują sobie do końca wieczoru. A wtedy... tragedia! Wstyd ("Jestem niekonsekwentna"), przerażenie("Znowu przytyję, będę gruba! Już jestem gruba!"), niekiedy stany depresyjne.
       Co wtedy?
Jedne płaczą, inne zapychają się jedzeniem na nowo, jeszcze inne(najczęściej te "doświadczone") po prostu zwracają to, co zjadły i dieta zaczyna się od nowa.

                


      "to nie narodzenie Jezusa.
to nie spotkania z bliskimi.
to nie czas pojednania.

to...jedzenie, Boze, gory jedzenia! Nie jestem glodna a musze usiasc do stolu
i jesc. I to na dodatek tak, aby nikt nie komentowal tego co i ile zjadlam
(nie zjadlam?)
Patrze na swieta przez pryzmat jedzenia (!), i to nie takiego, ktore zjem z
przyjemnoscia, ale takiego, ktore trzeba zjesc bo przeciez to wigilia!

Nie pamietam co to znaczy cieszyc sie jedzeniem, zjesc batonika czy cokolwiek
innego bez wyrzutow sumienia i rozpamietywania, ze moze mnie to utuczyc.
Praktycznie nie bywam glodna. A gdy juz jestem, to glod traktuje jak cos co
jest, ale nie zwracam na niego uwagi. Nic z tym nie robie, jakby sygnal nie
docieral do mozgu-"czujesz glod, wiec powinnas cos zjesc" a ja czuje glod i
nawet nie zauwazam, ze on jest."*

" to bardzo trudne, zwłaszcza, jesli jest tzw "zjazd rodzinny".
wtedy nie można odmówić ciasta itp... trzeba zjeść dużo.
tak, by to wyglądało normalnie.
czasem czynnością rekompensacyjną są wymioty, innym razem jeśli jest taka możliwość - głodówka lub bardzo niskie limity kalorii.
czasem bardzo intensywne ćwiczenia fizyczne.
jeśli żadna z wymienionych opcji nie jest możliwa często dla rozładowania emocji może pojawić się samookaleczanie.
wyrzuty sumienia są wręcz nie do zniesienia, ogromne i potrafią na prawdę popsuć święta, przytłoczyć"**

 " Jedzenie, dużo jedzenia. Wszyscy patrzą. Nie można udawać że się zjadło, nie można przespać kolacji, często nie można tego zwymiotować czy iść od razu spalić.
To jest istna katusza"***



      Wiele dziewczyn po prostu po świętach wraca do diety, tylko że w ramach "pokuty" ta dieta jest przez nieokreślony czas bardziej rygorystyczna. Może to trwać tydzień, miesiąc, nawet kilka. 
   Niestety jest tak nie tylko po świętach, czy uroczystościach. "Karanie się" za jedzenie leży w naturze anorektyczek. Jest do dla nich równie ważne, jak dla głęboko wierzącego spowiedź po popełnieniu grzechu.
                       


+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
*
**          }wszystkie zamieszczone wypowiedzi pochodzą z forów internetowych lub strony polki.pl
***

O czym/kim/kiedy/jak/kto i gdzie

      Ten blog nie będzie kolejnym pseudo-poradnikiem dla "Motylków".  Jesteś rozczarowana/ny? Miałeś/aś nadzieję na porady dotyczące diety, nowe bilanse, thinspiracje? Cóż...trafiłeś pod zły adres.
      Mimo to, nie opuszczaj tej strony-może coś zrozumiesz.

   Na początek-kim jestem?
-Jestem nastolatką.
-Dziewczyną.
-Czasem miewam: a) "gorsze dni".
                               b)   złe oceny.
                               c)   "rozstrojone" nerwy
- Jestem taka jak Ty.
- Chcę pomóc...
                           

    Co będę tutaj publikować?
       Pozytywną energię, porady, przepisy, ciekawe artykuły, z którymi warto się zapoznać, zdjęcia. Jak pisałam, chcę Wam przede wszystkim pomóc, bo tej pomocy potrzebujecie jeśli chcecie wyjść z anoreksji, pomóc innym cierpiącym na zaburzenia odżywiania, jeśli zastanawiacie się nad dołączeniem do "Pro-any"lub już w tym tkwicie, jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś na temat popularnych wśród młodzieży zaburzeń odżywiania z perspektywy zwykłej dziewczyny.
                    

   Dlaczego?
To chyba najważniejsze. Założyłam bloga, bo chcę wyciągnąć bliską koleżankę z anoreksji, która jest według niej "świadomym wyborem".
                                             
                                                 
   Możesz mi pomóc?
Zapewne tak. Jeśli przeszłaś/eś anoreksję i wiesz jak można z tego wyjść, albo po prostu masz czas i chęć podesłać mi swoją opinię na temat zaburzeń odżywiania.


I...
Dziękuję wam, z góry :)