czwartek, 18 grudnia 2014

Święta, święta i... głodówka?

      Idą święta, każdy z nas myśli już o smakołykach, ulubionych potrawach, słodyczach w paczkach z prezentami. No, prawie każdy...
       Dla anorektyczek święta to po prostu kolejny dzień, kiedy muszą udawać, ze jedzą, bo rodzina mogłaby się czegoś domyślić. Czasem roznoszące się po domu zapachy sprawiają, że nie mogąc już wytrzymać, pochłaniają niebotyczne porcje i folgują sobie do końca wieczoru. A wtedy... tragedia! Wstyd ("Jestem niekonsekwentna"), przerażenie("Znowu przytyję, będę gruba! Już jestem gruba!"), niekiedy stany depresyjne.
       Co wtedy?
Jedne płaczą, inne zapychają się jedzeniem na nowo, jeszcze inne(najczęściej te "doświadczone") po prostu zwracają to, co zjadły i dieta zaczyna się od nowa.

                


      "to nie narodzenie Jezusa.
to nie spotkania z bliskimi.
to nie czas pojednania.

to...jedzenie, Boze, gory jedzenia! Nie jestem glodna a musze usiasc do stolu
i jesc. I to na dodatek tak, aby nikt nie komentowal tego co i ile zjadlam
(nie zjadlam?)
Patrze na swieta przez pryzmat jedzenia (!), i to nie takiego, ktore zjem z
przyjemnoscia, ale takiego, ktore trzeba zjesc bo przeciez to wigilia!

Nie pamietam co to znaczy cieszyc sie jedzeniem, zjesc batonika czy cokolwiek
innego bez wyrzutow sumienia i rozpamietywania, ze moze mnie to utuczyc.
Praktycznie nie bywam glodna. A gdy juz jestem, to glod traktuje jak cos co
jest, ale nie zwracam na niego uwagi. Nic z tym nie robie, jakby sygnal nie
docieral do mozgu-"czujesz glod, wiec powinnas cos zjesc" a ja czuje glod i
nawet nie zauwazam, ze on jest."*

" to bardzo trudne, zwłaszcza, jesli jest tzw "zjazd rodzinny".
wtedy nie można odmówić ciasta itp... trzeba zjeść dużo.
tak, by to wyglądało normalnie.
czasem czynnością rekompensacyjną są wymioty, innym razem jeśli jest taka możliwość - głodówka lub bardzo niskie limity kalorii.
czasem bardzo intensywne ćwiczenia fizyczne.
jeśli żadna z wymienionych opcji nie jest możliwa często dla rozładowania emocji może pojawić się samookaleczanie.
wyrzuty sumienia są wręcz nie do zniesienia, ogromne i potrafią na prawdę popsuć święta, przytłoczyć"**

 " Jedzenie, dużo jedzenia. Wszyscy patrzą. Nie można udawać że się zjadło, nie można przespać kolacji, często nie można tego zwymiotować czy iść od razu spalić.
To jest istna katusza"***



      Wiele dziewczyn po prostu po świętach wraca do diety, tylko że w ramach "pokuty" ta dieta jest przez nieokreślony czas bardziej rygorystyczna. Może to trwać tydzień, miesiąc, nawet kilka. 
   Niestety jest tak nie tylko po świętach, czy uroczystościach. "Karanie się" za jedzenie leży w naturze anorektyczek. Jest do dla nich równie ważne, jak dla głęboko wierzącego spowiedź po popełnieniu grzechu.
                       


+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
*
**          }wszystkie zamieszczone wypowiedzi pochodzą z forów internetowych lub strony polki.pl
***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło, że komentujesz :))