Here's a little song I wrote
You might want to sing it note for note
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy
Don't worry, be happy now
Don't worry
Be happy
Don't worry, be happy now
Don't worry
Be happy
Don't worry, be happy...
Kto zna? Przyznać się! Jaaa!
Ale czasem po prostu chce się płakać...
Jak na przykład dziś.
Co czują dziewczyny, które "przyjaźnią się" z Aną? Co czujesz, mały "motylku"? Czujesz się fatalnie... A to dopiero początek zabawy.
Do końca nie wiadomo jakie są źródła anoreksji. Najprawdopodobniej jest to choroba wywoływana bardzo wieloma czynnikami, poczynając od funkcjonowania mózgu, poprzez niską samoocenę i sytuację rodzinną. - Chcemy je poprawić poprzez odchudzanie. Czynnikiem wzmacniającym jest przekonanie, że chude jest piękne - mówi prof. Irena Namysłowska*
Zdaniem prof. Namysłowskiej z anoreksji trudniej wychodzą osoby dorosłe. - Mamy świetne programy i ośrodki leczenia anoreksji dla dzieci i młodzieży. Dla dorosłych, nawet jeśli trafią do szpitala psychiatrycznego, nie ma terapii. Nikt się nimi szczególnie nie zajmuje, a dla powodzenia leczenia jest to niezbędne.
Prawda to? Nie jest Ci ani trochę ciężko, kiedy w końcu stwierdzasz "już nie chcę!" i masz ochotę przestać? A może z chęcią poszłabyś/poszedłbyś do ośrodka leczenia anoreksji?? Szacuneczek!
A tak serio, to chyba trochę wyidealizowany punkt widzenia... Nie wiem, to moja pierwsza styczność z artykułami Pani Profesor Namysłowskiej, ale uważam, że jej opinia w stylu "nastolatkom łatwiej z tym skończyć" jest grubo przesadzona. Sorry Pani Profesor, nikt nie jest idealny!
No pomyślmy, dlaczego...
Jest fajnie, zajebiście wręcz! Koleżanki zerkają z zazdrością - Naprawdę zgubiłaś 3 kilogramy?! Rany, ja też tak chcę! A ty rozpływasz się z dumy, biegniesz do domu, byle jak najszybciej wejść na forum, na bloga o Anie i napisać "Pierwszy sukces!", a potem usłyszeć, że "Jak na początek, to i tak dobrze, chociaż trochę słabo..." Jak to? To nadal jesteś za gruba? Życie...
A potem z każdym tygodniem coraz "lepiej". To jak chodzenie do wesołego miasteczka - masz lęk wysokości, ale korci cię, żeby przejechać się najwyższą i najszybszą kolejką! Najpierw jesteś ostrożna, potem inni mówią ci "Będzie fajnie! No dawaj!". Za każdym razem podchodzisz bliżej, obserwujesz, wydaje ci się, że faktycznie może być fajnie. Aż któregoś dnia kupujesz bilet, wsiadasz... Jest ekstra! No to jeszcze raz! Więcej! Więcej! Chcę być chudsza! Będzie fajnie! No dajesz, dajesz!
Awaria po drodze...
Zauważyłaś, że odkąd tak genialnie wyglądasz, zaczęły ci wypadać włosy? Ee trudno, kupi się gumkę, będą związane.
Łamią się paznokcie? Kurcze... Fajnie było malować je kolorowymi lakierami, pokazywać nowy nail-art kumpelom... Trochę mnie zabawne, ale to tylko paznokcie! Popatrz, jaka teraz jesteś piękna!
Cholera! Nie mam okresu! - to powiesz nawet po miesiącu bycia "piękną". No zatrzymało się... Nie funkcjonujesz już jak twoje rówieśniczki, nigdy więcej nie będziesz. Ale, ale! Przecież wreszcie nie będziesz musiała marnować kasy na podpaski, czy tampony! Dawaj, schudnij jeszcze! Ale będzie zabawa! Tylko trzeba będzie ściemniać rodzicom i od czasu do czasu brać zwolnienia z basenu i wf-u.
Jaki basen, jaki wf! Ty nie masz siły zejść po schodach, o wdrapaniu się na pierwsze piętro nie wspominając! Hahaha! Wf! No zabawne!
Baardzo...
Uprawiasz seks? No to już nie dowiesz się, czy jesteś w ciąży... Chyba, że co miesiąc będziesz robić test ciążowy, tak też można.
Jesteś jednak?
Wpadłaś?! No to zrób coś! Kup przez internet jakieś "magiczne" tabletki, nalej sobie wrzątku do wanny i poczekaj. Wydaj oszczędności na zabieg. Bo twoje dziecko najprawdopodobniej nie przeżyje... Albo umrze kilka minut po porodzie. Ty w sumie też, bo twoje serce nie wytrzyma takiego wysiłku... A jeśli przeżyjecie, to nie łudź się. Będziesz wychowywać roślinkę. Hahahaha ależ TY jesteś roślinką! Takim selerem naciowym. Albo tym noo... szczypioreczkiem! Mraww uroczo :3
Nawet najlepszy rollercoaster któregoś dnia się psuje...
Płaczesz? Jesteś zła? Nie płacz, bo łzami nic nie zmienisz. Taka prawda. Myślałaś, że pogłaszczę po główce i powiem "Dobrze robisz, to twoja sprawa. Na pewno będzie tylko lepiej. Chudnij dalej" ? Słońce trafiłaś pod zły adres...
Ale potem...
Już nie będziesz mieć drugiej szansy, prawdopodobnie przez wyniszczające "diety", twój organizm się zbuntuje i powie "nie". Nigdy więcej nie zajdziesz w ciążę, nie będziesz mogła przytulić uroczego maluszka. Powiedz "Dzięki Ana! Jesteś najlepsza!" No co? Nie jest?
Ale jeżeli uda ci się, jak ślepej kurze ziarno i urodzisz zdrowe dziecko, dziękuj Bogu za taką szansę. Oooo sorry. Przecież ty wierzysz tylko w Anę, żadnego Boga nie ma... No to podziękuj dziecku, za to, że masz się do kogo przytulić.
Jest dla kogo żyć!
Będziesz musiała. Bo chyba nie chcesz zostawić maleństwa samego, na pastwę losu, żeby potem cierpiało jak ty? No to jedziesz! Może w ciąży udało ci się przytyć, wtedy nie gub na siłę kilogramów. Zjedz porządny obiadek, napij się coli, kup paczkę chipsów. I mów, że to dla niego.
A któregoś pięknego dnia, dziecko, twoje dziecko, twój największy skarb, pogłaszcze cię po lekko zapadniętym policzku i powie "Mamusiu jesteś piękna", bo dla niego nawet z tymi paroma kilogramami za dużo, czy za mało, zawsze będziesz najpiękniejsza, najcudowniejsza i najukochańsza!
Witamy na Ziemi!
Na zimnym, twardym gruncie. Poddasz się? No to GAME OVER.
Ale jeśli...
Walczysz. Z każdym tygodniem przybierasz na wadze. Nie zerkasz w lustro, boisz się, że zobaczysz grubego potwora... Dobre i to.
Aż tu nagle! Jeej! Miesiączka wraca, włosy znowu są ładne, a paznokcie wracają do normy. Udało się!? W połowie. Teraz jeszcze czas spojrzeć w lustro. Raany jakaś ty brzydka! O ludzie, istny mors! Ok... Jesteś piękna! PIĘKNA! Powtarzaj:
JESTEM PIĘKNA
JESTEM PIĘKNA
JESTEM PIĘKNA
JESTEM ZAJEBIŚCIE PIĘKNA
JESTEM PIĘKNA
No jesteś, jesteś. Nie spieprz tego. Uśmiechnij się, bo wiesz, ja tak naprawdę cię lubię :3 Tylko zacznij wierzyć w siebie.
Jejkuu jesteś zajebista! Robisz tyle dla mnie i tych dziewczyn! Dzieki tobie czuję wsparcie....
OdpowiedzUsuńhej znów! Miło mi, że piszesz :) Osobiście uważam, że to minimum tego, co można by zrobić, ale na razie tylko tyle mogę ;)
UsuńDziękuję Ci, że tu wchodzisz.
Buziaczki, Selerku xD